Stworzenia o dwóch naturach: pozornie niewinne a jednak śmiertelnie niebezpieczne.

    Każdy marzył w dzieciństwie o pogłaskaniu jednorożca, locie na smoku czy krótkiej pogawędce o gwiazdach z centaurem. Każdy. Tylko niektórzy z nas mieli z tym więcej szczęścia, bo po prostu urodzili się czarodziejami i poznali więcej lub mniej magicznych stworzeń. O jednych mówimy, że są nudne - całkowicie bezpieczne i mało wymagające, z innymi z kolei poradzą sobie jedynie odpowiedzialni czarodzieje. A są też takie, do których lepiej się nie zbliżać. Pewnego dnia Ministerstwo Magii wzięło się do pracy i ustaliło Klasyfikację Magicznych Stworzeń, tzw. KMS. Zaszufladkowali wszystkie te cudowne twory fauny, sądząc, że są nieomylni i że zrobili to poprawnie. Niemniej zapomnieli o jednym, nie tak małym szczególe - wiele magicznych stworzeń ma dwie natury. Z jednej strony niewinne, ciche i bezkonfliktowe, ale tylko pozornie, bo tak naprawdę mogą być śmiertelnie niebezpieczne. 

 

    Weźmy na przykład taką bahankę. Już sam jej wygląd można przyrównać do postaci z koszmarów po obejrzeniu horroru. 

Tak, te zdegenerowane elfy doskonale opanowały techniki straszenia, a to tylko jedna z wielu rzeczy, które potrafią zrobić! Ich zęby przesiąkają jadem, zaś same bahanki są w stanie opanować dom, zagnieżdżając się w jego najciaśniejszych zakamarkach. To prawdziwe bestie!

 

    A co takiego może nam zrobić błotoryj? Niby niepozorny drzewopies, to jednak groźny. Biada tym, którzy przechadzają się po jego moczarach – jeśli akurat jest bardzo wkurzony, spacerowicze mogą stracić fragmenty skóry na nodze, palce lub nawet całą stopę.

Ale to nie koniec. Ulubionym przysmakiem tych stworzeń jest mandragora. Teraz pomyślmy - gdyby zaczęły się mnożyć i wyżerać całe plantacje tej rośliny, co by nas leczyło z ciężkich przypadków? 

 

    Zwróćmy teraz uwagę na chorbotka. Grzybopodobne stworzenie, które może zmylić jakiegoś niedoświadczonego, pokręconego czarodzieja, mającego ochotę zjeść niewinnie wyglądający „smakołyk”. 

Warto dodać, że bardzo szybko się rozmnażają – w ciągu kilku dni mogą opanować ogródek, w ciągu kilku lat – cały świat. 

 

    Mugole dobrze wiedzą, że inwazja owadów niesie ze sobą tragiczne skutki. Oprócz obrzydzenia, jakie wywołuje sam ich widok, są przyczyną chorób i zniszczenia drogich naszemu sercu przedmiotów. Co jest najdroższe dla czarodzieja? Różdżka! Dlatego choćby jeden chropianek wywołuje lekki atak paniki.

Tak, bo właśnie one wgryzają się w różdżki i usuwają z nich magiczny rdzeń, a wiadomo – bez tego nasz „magiczny patyk” nie spełni swoich zadań, co mogłoby być niefortunne w przypadku ataku ze strony Śmierciożerców. Chropianki zlizują również resztki eliksiru z kociołków i jest to w sumie pomocne, jeśli mikstura nie powodowała drastycznego wzrostu lub innych niepokojących skutków. Takie małe ciałka, a tyle szkód mogą wyrządzić.... 

 

    Jednorożce są piękne i majestatyczne. Czy podobnie prezentuje się ich kuzynostwo, mianowicie dwurożce

Chyba jednak nie. Zdecydowanie nie grzeszą wyglądem i oprócz zdziwienia na naszej twarzy, mogą wywołać grymas przerażenia. Żywią się bowiem ludzkim mięsem, więc - strzeżcie się! 

 

    Jeśli w twoim domu zajeżdża zgnilizną, wiedz, że coś się dzieje. Może się okazać, że zdobyłeś nowych sąsiadów - korniczaki. Niby zwyczajne małe istotki, na które wystarczy machnąć różdżką, żeby zniknęły, a jednak gdy nie zrobisz tego w porę, istnieje duże prawdopodobieństwo, że stracisz dach nad głową. Czemu? Zwyczajnie zbutwieje i się zawali. 

    Mugole dzielą się na osoby, które lubią koty i te, które lubią psy. Lecz nawet zwolennicy miauczących stworzeń wiedzą, że również te najbardziej zadomowione potrafią pokazać pazur. U czarodziejów podobnie. Tyle że my mamy kuguchary. 

Jeśli kuguchar nie polubi swojego właściciela, może wydrapać mu oczy przez sen albo wybiec na ulicę ruchliwego miasta i zachowywać się zdecydowanie dziwnie. Jest zdolny do obrócenia mieszkania w ruinę, zwłaszcza jak dopomogą mu jego młode. Słowem, kot jak każdy, tylko nieco bardziej magiczny. 

 

    Nieśmiały nieśmiałek to też niezłe ziółko. Siedzi sobie na drzewach, z których wytwarza się różdżki i obserwuje każdego przechodnia. Bacznie i dogłębnie. 

Ale nie dajcie się zwieść! Jak tylko położycie palec na jego drzewie, możecie go szybko stracić. Palec, rękę, bębenek uszny czy oko. Zacny patyczak będzie bronił drzewa do upadłego. 

 

    Kolejnym zagrożeniem okazują się testrale. Te istoty – piękne albo brzydkie, jak kto uważa – są doskonałym środkiem transportu. Łatwo zbić na tym fortunę, gdyż testral dowiezie pasażera w każde miejsce jak nic innego. 

Tylko jest jedna przeszkoda … Te skrzydlate konie są widoczne dla osób, które wcześniej zobaczyły czyjąś śmierć. W takiej sytuacji niczym dziwnym byłyby liczne mordy na niewinnych ludziach, tylko po to, żeby móc korzystać z łatwego środka transportu.

 

    Siedzisz sobie przed kominkiem, w którym pali się piękny, magiczny płomień, zasypiasz, a gdy się budzisz, widzisz stado popiełków, znoszących jaja. 

Jeśli tylko tak jest, masz niebywałe szczęście! Wystarczy, że zamrozisz jaja i po sprawie, popiełki znikną do godziny. Jeśli jednak zdrzemniesz się na dłużej, możesz się już nie obudzić. Jaja rozpętają pożar – zginiesz ty, twoja rodzina i stworzonko domo-we. Stracisz wszystko. Czyż groźba ognia nie wystarcza, by bać się tych istot?

 

    A co takiego grozi nam ze strony słodkiego pufka

Te krągłe, puszyste stworzonka znane są z dość dziwnego zachowania. Z obrzydzają ochotą wyjada smarki z nosów śpiących właścicieli. A kto wie, czy zapędziwszy się w swoim ulubionym zajęciu, nie uszkodzi części nosa lub, co gorsza, nie wyssie mózgu? 

 

    Jeśli przypadkiem spożyłeś liście rapuśtnika, szybko podają ci syrop trzminorka, który wywołuje stan melancholii.  Mały, szary, latający owad „pomoże” szybko popaść w depresję. A jak wiemy w większości przypadków – depresja = samobójstwa. 

Nie mogłam pominąć w tym temacie najgroźniejszego magicznego stworzenia.

Gumochłon.

Pozornie niewinna glizda spożywająca sałatę, zwana najnudniejszym stworzeniem. Wystarczy dobrze się przypatrzyć, żeby zobaczyć grozę czającą się w ich... otworach. Tak, bo te bestie nawet nie mają oczu, które mogłyby je zdradzić i dlatego są jeszcze bardziej niebezpieczne. Przywołując słowa mojej serdecznej koleżanki Victorie Veilleur - “Ewidentnie coś z nimi jest nie tak”.

 

    Świat magicznych stworzeń to bajka bez szczęśliwego zakończenia. Nigdy nie wiesz, czego się spodziewać, a nawet niepozorne istotki mogą przyprawić cię o śmierć. Dlatego należy zachować czujność, niezgorzej niż podczas walki. Tylko wiedza o potencjalnym zagrożeniu może nas uchronić od klęski, ta zaś bywa bolesna. Niniejszy tekst, utrzymany w żartobliwej formie, przedstawia jedyne słuszne fakty. Uwierzcie w dwie natury magicznych stworzeń. 


Autorska praca naukowa Kathleen Black, nadzorowana i poprawiona przez May Momente.